Co zostało po sezonie Ligi Lekkiej
Sezon dobiegł końca, a tablica w klubowni dostała nowe nicki. Sędzia ligi opowiada, co zadziałało, co zgrzytało i kto uczył się najszybciej.
Spójrz na sezon oczami sędziego
Kiedy w pierwszy czwartek losowałem drużyny, połowa osób patrzyła na własne buty. Dziś, osiem czwartków później, ci sami ludzie kłócą się o to, czy kolejka powinna mieć trzy partie zamiast dwóch. Z mojego punktu widzenia to najlepszy wynik sezonu, lepszy niż jakakolwiek tabela.
Zaczęliśmy z dziesięcioma trójkami. Dwie rozpadły się po trzecim tygodniu, ale lista rezerwowa zadziałała lepiej, niż zakładałem: nowi uczestnicy wchodzili w gotowe składy i nikt nie czuł się intruzem. Zeszyt, w którym zapisuję decyzje, zapełnił się w połowie, a poważne spory zdarzyły się cztery.

Co zadziałało, a co jeszcze nie
Mieszane trójki
Zasada, że w każdej drużynie jest ktoś doświadczony i ktoś nowy, uratowała ten sezon. Doświadczeni uczestnicy nauczyli się tłumaczyć, a nowi przestali bać się pytań. Punkty za pomoc, które na początku wywoływały uśmiech politowania, pod koniec decydowały o miejscach w środku tabeli.
Mecze w sieci
Tu poszło gorzej. Umawianie terminów na czacie wymagało więcej cierpliwości, niż myśleliśmy, a dwie drużyny zgłosiły wynik z tygodniowym opóźnieniem. W następnym sezonie dodam do zeszytu prostą tabelkę terminów i przypomnienie w czwartkowy wieczór. Z drugiej strony właśnie te rozmowy na czacie sprawiły, że drużyny poznały się jeszcze przed pierwszą partią, więc nie chcę ich zastępować automatem.
Kto uczył się najszybciej
Najszybciej uczyły się osoby, które siadały obok kogoś doświadczonego i pytały o wszystko. Jedna z nich w trzeciej kolejce prowadziła już cały stół, a w finale zgłosiła się na kandydatkę na opiekunkę wieczoru. Takie historie cenię bardziej niż rekordy punktów.
Finał
Finałowa partia trwała godzinę i nikt jej nie przerywał. Kiedy ogłosiłem wynik, obie drużyny zaczęły sobie nawzajem gratulować pomysłów, a nie punktów. Nicki zwycięzców trafiły na tablicę, a drużyna wybrała na wieczór otwarcia grę kooperacyjną, żeby każdy mógł w niej zagrać.
Co dalej
- Nowe trójki zapiszemy na pierwszym wtorku kolejnego sezonu.
- Sędziów będzie dwóch, bo szkolę następcę.
- Terminy meczów w sieci trafią do wspólnej tabelki w pokoju czatu.
Na początku bałem się, że zepsuję drużynie wynik. Skończyło się tym, że to ja tłumaczyłem zasady nowej osobie, która dołączyła w połowie sezonu.